Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/superne.ten-niepewny.kolobrzeg.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server154327/ftp/paka.php on line 5
219

Przygniatał ją i omal nie przewrócił, złapała równowagę, przytrzymując się stolika. Włosy miała zmierzwione, twarz zaróżowioną, oczy zmęczone. Dziwka. Nie dla tłumu, nie dla swojego szefa, dla nikogo z wyjątkiem tego faceta, który nigdy jej nie pokocha. Nie dlatego, że jej nie lubił, ale dlatego, że należała do innego świata. Była po to, żeby ją pieprzyć. Nie po to, żeby się nią chwalić. Nie po to, żeby się z nią żenić. Znaczyła mniej niż przelotny romans czy flirt, była kimś, przed kim mógł obnażyć swoją obleśną naturę, mógł jej dać klapsa, mógł wylać na nią szampana, a potem go zlizać. Zrobiłaby dla niego

- Te, o które pytałeś Izabelę - dodała Flic.
kwiaty i krzewy grały feerią barw.
- Jasne, że nie, przepraszam. - Flic odstawiła kubek i włączyła
Crocker milczał przez chwilę.
- Boże... Co one narobiły?
- To nie moje - oświadczyła szybko dziewczyna.
Ku uldze Jodie Lorenzo postąpił krok naprzód i wyciągnął dłoń. Jodie szybko dokonała prezentacji, widząc, jak oczy Lucy rozszerzają się zdumieniem.
Rozdział 3
- Owszem, proszę. - Riley wzięła długopis.
siostra wtargnęła bezceremonialnie do jej sypialni.
wiadomo. Bo skąd mogę wiedzieć, co się dzieje, jak śpię? W końcu
- Ja chyba śnię. Przez chwilę czułem się jak normalny facet.
Tempera wzdychając z ulgą.
- Nic ci nie jest! - Uściskał ją z czystej radości, po czym cofnął

nieważne z kim sypiasz, ale Hayes, kobieciarz, był załamany. Przez kilka miesięcy balował co

- Tak, teraz już koniec z głupotami- mruknął.
Nie zamierzał wyjaśniać, że jazda z ochroniarzem to zupełnie
że podróż została doskonale zorganizowana, dla książęcych

Mogło.

rozmowie. Co za idiotyzm! Nigdy nie była zastraszoną, zahukaną kobietką, której brak
O1ivia, dławiąc się wodą, przeciągnęła kamerę na swoją stronę klatki.
pieściła jej łydki, biodra, talię.

Ogromny szmaragd na jej palcu płonął w słońcu nieziemskim blaskiem i ktoś z zebranych westchnął, nie wiedziała tylko, z podziwu czy oburzenia. Chociaż nikt się nie odzywał, taksujące spojrzenia ciążyły Jodie nie mniej niż zaręczynowy pierścionek.

Bentz był zły, że nigdy wcześniej o tym nie słyszał.
Co?
Przeciągam się, ścieram parę z lustra, patrzę na swoje odbicie. Poruszam głową w takt